Przejdź do głównej zawartości

Posty

Przemoc to nie tylko bicie.

Żeby dotrzeć do źródła uzależnienia bardzo często wracam do młodości a nawet wczesnego dzieciństwa uzależnionego. Po co? By zdał sobie sprawę co używka mu zastępowała. Czego mu brakowało, a co alkohol czy narkotyk mu dawał? Jakich traum doświadczał i od jakich uczuć uciekał? I kiedy tak drążę ten temat dość często słyszę: “u nas przemocy nie było. Owszem, ojciec pił, krzyczał, zdarzyło się, że uderzył ale nigdy nas nie bił.” A pięć minut wcześniej ten sam uzależniony opowiadał, że jako dziecko, kiedy chciał wyjść ze swojego pokoju do toalety musiał pytać ojca “czy może iść siusiu?”... I nawet teraz, będąc dorosłym człowiekiem mówi, że to było “normalne”. A przemoc to nie tylko bicie. Zachowaniem przemocowym jest naruszanie godności, prywatności, poczucia bezpieczeństwa dziecka. Wszystko co prowadzi do obniżenia poczucia własnej wartości dziecka, krzywdzi i uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie przez resztę życia. To są wyzwiska, poniżanie, grożenie, inwigilacja, ograniczanie swobody, ...
Bardzo często chcesz za szybko „na już” (jeśli nie „na wczoraj”) osiągnąć cel. A kiedy nie możesz do niego dotrzeć (bo za długo to trwa, albo jest za ciężko) szybko się zniechęcasz i często ten cel porzucasz. I jeszcze dokładasz sobie, że jesteś życiową niedorajdą. A może wystarczy osiągniecie celu rozłożyć w czasie i podzielić na mniejsze etapy? Daje to zdecydowanie większe możliwości realizacji tego celu. JK

Wiesz, że siebie kochasz?

Bardzo często osoby wychodzące z uzależnienia, mówią, że nie kochają siebie. Wg nich kochanie siebie jest formą egoizmu, samouwielbienia. A przecież “nie wolno” być egoistą. Egoistą był wtedy, gdy pił/ćpał/grał… Bo wtedy liczyły się tylko jego potrzeby… A teraz? Na jednym ze spotkań padło pytanie: “jak mogę kochać siebie jeśli wlewałem w siebie truciznę, doprowadzałem do samodestrukcji?” No jak? Jesteś tu i teraz na terapii. Zadbałeś o siebie. Chcesz zmiany. Chcesz się rozwijać. A to jest nic innego jak kochanie siebie  JK

Powiedz sobie coś miłego!

  Powiedzieć komuś komplement przychodzi Ci zazwyczaj dość łatwo. Tak samo jak mówić o kimś miłe rzeczy. A sobie i o sobie? Czy nie jest tak, że pierwsze myśli ,jakie przychodzą Ci do głowy, o sobie samym to same negatywne skojarzenia? Jestem nieudolny, brzydki, taki, śmaki i owaki.... Zobacz jak bardzo krytyczny jesteś wobec siebie. Dzisiaj proponuję Ci małe ćwiczenie do wykonania codziennie: Stań przed lustrem, popatrz sobie w oczy i... POWIEDZ SOBIE COŚ MIŁEGO! Skomplementuj siebie  Pochwal się  Podziękuj sobie  Odważ się, bo masz za co!  JK

Nie jesteś zerem

Będzie krótko… W wielu kręgach uzależnieni mają przypięte łatki: począwszy od pijak, menel, żul, śmierdziel, nierób, ucieka przed odpowiedzialnością, pije bo chce, skończywszy na cwaniak, kłamca, manipulant (a kiedy idzie na terapię to tylko po to by zmanipulować otoczenie i zniwelować straty). Taki jest obraz większości społeczeństwa o uzależnionych. A zastanawiałeś się, co myśli o sobie uzależniony, gdy przychodzi pierwszy raz do gabinetu czy na grupę?? W przeważającej większości jest to (niekoniecznie wyrażone wprost): “jestem zerem”. Pewnie pomyślisz, że użala się nad sobą, cwaniaczy… Czyżby?!? A pochyliłeś się nad nim, wysłuchałeś, okazałeś zrozumienie, nazwałeś jego uczucia (bo jeszcze tego nie potrafi)? Nic więcej… Tylko tyle i aż tyle… W ten sposób, pokazujesz mu, że jest dla Ciebie ważny. Nie jest zerem. To wystarczy. Bo krytyki i deptania to miał już przez wiele lat aż nadto. JK P.S. Nic nie sprawia mi większej radości, gdy po pierwszym spotkaniu ten człowiek przychodzi na na...

Terapia czy AA?

  Grupa terapeutyczna, kilkanaście osób i pada zdanie: - Jestem uzależniony bo jestem alkoholikiem. Nie będę się zastanawiać, co spowodowało, że jestem alkoholikiem, bo to niczego nie zmieni. Szkoda na to czasu. Alkoholik pije bo jest chory. - To co? Odziedziczyłeś to? - inny uczestnik pyta przytomnie - Tak, po dziadku. Za chwilę słychać jeszcze, że “zapicie jest wpisane w chorobę”. Zacznę od tego, że wg mnie mówienie: “Uzależniłem się bo jestem alkoholikiem, mam to w genach… “ to droga na skróty. „Nie mam na to wpływu, piję bo jestem uzależniony” to świetne wytłumaczenie na to, żeby nie przestawać pić. Niektórzy się oburzą - “przecież nie piję!” - owszem. Ale cały Twój świat nadal się kręci wokół alkoholu. Ciągle o nim mówisz, myślisz, wszędzie go widzisz, albo od niego uciekasz, i biegasz na mitingi i grupy AA żeby nie zapomnieć, że jesteś alkoholikiem. Pijesz na sucho. I pamiętaj, nie opuść spotkania bo… zapijesz.. No tak, ale tłumaczysz, że “zapicie jest wpisane w chorobę” - ko...

Dno dna...

  O czasu do czasu nachodzą mnie pewne przemyślenia, którymi się z wami dzielę. Byłoby miło, gdybyście dali znać (czy to w komentarzu, czy wiadomości prywatnej), że to co piszę ma sens.  Dziś napiszę o dnie gdyż chodzi za mną jedno zdanie, które słyszałam ostatnio, a na które nie mam zgody. Przez pojęcie dna rozumie się kryzys mający przeważnie katastrofalne skutki. Często się mówi, że jest to moment przełomowy dla osoby uzależnionej. Dla każdego to dno może być inne. Panuje też przekonanie, że sięgający dna idzie na terapię by zmanipulować otoczenie i zniwelować straty (stawianie osoby w pozycji kłamcy tez kłóci się z moimi przekonaniami). Tyle definicji. I nie dyskutowałabym z tym, gdyby tylko chodziło tylko o symboliczną nazwę tego przełomowego momentu. Ale padło zdanie „jeszcze nie sięgnąłeś dna” – mówione uzależnionemu próbującemu utrzymać abstynencję. Jak bardzo trzeba źle komuś życzyć by mu coś takiego powiedzieć? Czyli co? Za mało wypił? Za mało się stoczył? Nie zetkną...

Oddaję krew...

Krew oddaję już od kilku…dziesięciu lat a dopiero dziś pomyślałam o tym, że mogę się tym pochwalić. Pomagać można na wiele sposobów, a ja pomaganie mam we krwi   Dziękuję OSP Sulejów za zorganizowanie tak wspaniałego przedsięwzięcia. https://www.facebook.com/100073020828667/posts/143502684760425/?d=n Fot. Justyna Masiarek

Wszystkie ŁOSIE mieszkają w lesie.

  Nie piszę tu o prawdziwych łosiach. Mam na myśli np. takie: - „było się”, - „kupiło się”, - „bawiło się”, - … i najczęściej słyszane na grupach „piło się”. To mówienie o wszystkich, a nie o sobie. To umniejszanie swojego nałogu. To unikanie odpowiedzialności. To lęk przed bolesną konfrontacją z rzeczywistością. To także uciekanie od swoich uczuć i emocji. Jeśli więc chcesz zdrowieć, wyrzuć „łosie” ze słownika (niech wracają do lasu). Mów: - „byłem”, - „kupiłem”, - „bawiłem się”, - …, - „piłem”. I ciesz się prawdziwym życiem! JK

Dzień "Drugiej Połówki"

  P odobno dziś Dzień „Drugiej Połówki”. Dlaczego piszę to w cudzysłowiu? Bo wg mnie nie ma czegoś takiego jak „druga połówka”. Ale też chyba nie znam osoby, która by nie mówiła o: - spotkaniu swojej „drugiej połówki”, - życiu z „drugą połówką”, - czy też, że nie miała szczęścia by trafić na tę „drugą połowę”. Oczywiście niemal każdy chce znaleźć tę osobę, która będzie do niego pasować. Bratnią duszę, z którą się zestarzeje. Jednak trzeba pamiętać, że NIKT (żadna kobieta, żaden mężczyzna) nie da Ci absolutnego szczęścia. Istnieje tylko jedna osoba, która może Cię uszczęśliwić - TY. Jesteś całością. Jesteś kompletny. Niczego Ci nie brak. Partner/partnerka jest jedynie osobą, która zgadza się na to, by towarzyszyć Ci w Twojej drodze do szczęścia. I na odwrót  JK

Słowa mają wielką moc...

  Słowa mają wielką moc. Pamiętaj, że krytyka czy złośliwości mają wpływ na czyjeś życie. Pamiętaj też, że jedno dobre słowo może komuś życie uratować. Dbaj o to byś zawsze miał dobre słowo dla innych… albo po prostu milcz… JK

Siebie dla siebie masz.

Jesteś jedyną osobą z którą spędzisz całe życie. Nie odkładaj siebie na później. Bo siebie dla siebie masz. JK

Zamknięcie roku...

T en rok zamykam z bilansem na plus. Ukończyłam Studium Terapii Uzależnień, i kilka innych szkoleń, podjęłam kolejne wyzwania, działałam społecznie i zostałam wolontariuszką, miałam to szczęście, że opuściły mnie osoby, z którym nam nie po drodze, ale za to poznałam nowych wspaniałych ludzi i doceniłam siłę i wartość przyjaźni. Wszystkie te doświadczenia niosły bardzo cenne nauki. Szczególnie te, że prawdziwe relacje buduje się na wzajemnym szacunku, zaufaniu, empatycznym podejściu do drugiego człowieka, umiejętności współpracy, a nie rywalizacji. Z Nowym Rokiem zaczynam nową pracę, będę realizować kolejne plany i marzenia i zadbam o to, by otaczać się tylko pozytywnymi ludźmi, emanującymi dobrą energią bo: Zasługuję na to by, kochano mnie taką jaką jestem. Zasługuję na to by, lubiano mnie taką jaką jestem. Zasługuję na to, by akceptowano mnie taką jaką jestem. Zasługuję na więcej! Ty też…  JK 

Uśmiech...

Czy wiesz, że uśmiech jest zaraźliwy? Naukowcy odkryli w mózgu "neurony lustrzane", które są odpowiedzialne za rozpoznawanie emocji z twarzy drugiej osoby. Po takim rozpoznaniu uruchamiają obszary w naszym mózgu odpowiednie za te same emocje. Gdy więc widzimy uśmiech na twarzy innej osoby, nam również bardzo łatwo się uśmiechnąć. Chcesz to sprawdzić? Uśmiechaj się do wszystkich ludzi idąc ulicą - może w duchu wezmą Cię za wariata ale sami tez odwzajemnią Ci uśmiechem  JK

Uzależnienie nie definiuje tego, kim jesteś.

Czy przyjęcie tożsamości cokolwiek dobrego robi? Czy etykieta alkoholika w czymś Ci pomaga? Skupianie się wyłącznie na uzależnieniu nie pozwala zauważyć Twoich cech osobowości i tego, na naprawdę Cię wyróżnia. Nikt nie powinien narzucać nikomu tożsamości, każdy powinien sam ją wybierać. Może warto byś, zrozumiał swój problem, przejął odpowiedzialność za swoje czyny jako TY, a nie jako „Ty, alkoholik”? W ten sposób jest szansa, że poczujesz się bardziej sprawczy, godny i wartościowy. Może to skłoni Cię do podjęcia kolejnych zmian? Odłóż etykiety na bok. Nie patrz na świat przez ich pryzmat. Pamiętaj: UZALEŻNIENIE JEST CZĘŚCIĄ CIEBIE, ALE CIĘ NIE DEFINIUJE JK Więcej o etykietowaniu:  Etykieta odbiera bycie sobą.

Każdy człowiek jest wyjątkowy...

  Każdy z nas jest wyjątkowy. Jednak każdy z nas tę moc w sobie musi sam odnaleźć. Dlaczego? Bo tylko to co myślimy o sobie, jest ważne. Nie opinie innych - bo te będą skrajnie różne: im więcej ludzi, tym więcej opinii. I podobno najwięcej do powiedzenie mają Ci, którzy z nami nie przebywają... Rozejrzyj się dookoła... Ci ludzie wokół spędzają z Tobą czas bo jesteś kimś wyjątkowym. Jeśli uznasz, że Ci to pomoże: spytaj ich co wyjątkowego w Tobie widzą. I znajdź w sobie tę moc. Poczuj ją!  I uwierz w siebie, bo jesteś wyjątkowy  JK

Ulubiony dzień...

  To też mój ulubiony dzień. Nie wczoraj, nie jutro - tylko dzisiaj, tu i teraz mamy wpływ na to co robimy. Dobrego dnia Wam życzę!  JK

Zaprzestanie picia to ułamek sukcesu.

Zaprzestanie picia to ułamek sukcesu. Mogę się pokusić o stwierdzenie, że to zaledwie 1% sukcesu. Samo zaprzestanie picia nie rozwiązuje problemu, chociaż niektórzy mówią, że Twoim problemem jest picie. Tak naprawdę problemem jest to co jest pod spodem, to co spowodowało, że zacząłeś pić. To jak z bólem zęba. Masz traumę z dzieciństwa po wizycie u dentysty, że choćby nie wiadomo jak bardzo będzie Cię bolał ząb to wolisz wziąć tabletkę przeciwbólową niż iść do dentysty. Tak samo jest teraz z uzależnieniem. Łatwiej jest przestać pić (to działa jak tabletka przeciwbólowa na chwilę), niż iść do terapeuty (iść do dentysty) bo wiesz, że będziesz musiał zmierzyć się z traumami, które doprowadziły do tego, że się uzależniłeś. Masz wybór… JK

Dbanie o siebie...

O właśnie! Co to jest dbanie o siebie? To nie tylko to, że kupię sobie nowy ciuszek, kosmetyk czy poleżę i poleniuchuję w wannie. Dbanie o siebie, w moim przekonaniu, to przede wszystkim kochanie i lubienie siebie. A co za tym idzie? Oczywiście spokój wewnętrzny, pozytywne myślenie i otaczanie się ludźmi, którzy chcą dla nas dobrze.  Zadbaj więc o siebie     JK

Zamień "udało mi się" na "zrobiłem to".

  S łowa mają wielką moc…   Jak często mówisz: „Udało mi się”? I np. udało mi się: - pomalować ścianę, - załatwić sprawę w urzędzie, - przeczytać książkę, - obejrzeć film, - pójść na spacer z przyjacielem - odbudować relację z rodzicem, dzieckiem, partnerem, kolegą… - przestać pić, ćpać, grać… - … (wpisz co chcesz) Serio? Udało Ci się, czy zrobiłeś to? Wykonałeś kilka jeśli nie kilkadziesiąt kroków by zrealizować coś co zamierzałeś. Dlaczego słowem „udało mi się” odbierasz sobie sprawczość? Dlaczego umniejszasz swoje dokonania? Dlaczego mówisz tak, jakbyś nie miał na to wpływu? Jakby to, co zrobiłeś było dziełem jakiegoś przypadku. Zmień „udało mi się” na „zrobiłem”. A więc: - Pomalowałem ścianę, - Załatwiłem sprawę w urzędzie, - Przeczytałem książkę, - Poszedłem na spacer z przyjacielem - Odbudowałem relację z rodzicem, dzieckiem, partnerem, kolegą… - Przestałem pić, ćpać, grać… …i zobacz jak wielu rzeczy dokonałeś  JK

Nie jesteś bezsilny wobec używek.

Pierwszy krok z Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików mówi: „Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem”. Znasz to, prawda? Ja sama, na Studium Terapii Uzależnień słyszałam wielokrotnie, że „jeśli pacjent nie uznał swojej bezsilności nie ma sensu iść dalej w terapii”. Ok, zakładam, że uznał tę bezsilność, że już się zarzeka, że „nigdy więcej”, że „alkohol wyrządził tyle zła…” to gdy powinie się noga to co wtedy? Trzeba zacząć od nowa pracę nad bezsilnością? Kręcić się w kółko? Znów wokół butelki (pełnej czy pustej - to już mało istotne)? Uznanie bezsilności wobec alkoholu kłóci mi się z braniem odpowiedzialności za swoje myślenie, działanie, całe życie. Wmawianie bezsilności zmniejsza poczucie sprawczości. Skoro jesteś bezsilny wobec alkoholu, nie kierujesz swoim życiem bo to alkohol nim kieruje - kierował kiedy piłeś i kieruje kiedy nawet przestałeś pić. Jak łatwo otwierasz sobie furtkę, do tego by powiedzieć „nie udało mi się” bo prze...

Dla samej siebie to JA jestem najważniejsza.

  J A jestem najważniejsza dla siebie samej. Stawianie siebie na pierwszym miejscu nie jest egoizmem, jest po prostu dbaniem o siebie i swoje potrzeby. Zadbaj o swoje zdrowie. O to by robić to co lubisz. O to by spotykać się z ludźmi, którzy nie podcinają Ci skrzydeł. Zadbaj o swój wolny czas. O to by w Twojej głowie gościły pozytywne myśli. Zadbaj o to by być szczęśliwym. Warto o tym pamiętać, bo jeśli nie zadbasz o siebie nie będziesz też w stanie dać siebie innym. I tak, jestem dla siebie najważniejsza! A Ty dla siebie? JK

Ocenianie czyjejś pychy to brak pokory.

Pycha (wyniosłość) i pokora (niewywyższanie się)… dwa słowa, które wprawiają mnie w konsternację niemal za każdym razem, gdy ktoś je wypowiada… Bo gdy ktoś wypowiada się o kimś, że brak mu pokory to zdaje się wiedzieć „lepiej i więcej” od niego samego. Ostatnio poruszył mnie obrazek o treści: „Jak będziesz wchodził po schodach to kłaniaj się wszystkim, bo może będziesz wracać tą samą drogą” oraz dopisek sugerujący o pysze i braku pokory. Jakże łatwo ocenić kogoś tylko dlatego, że się nie ukłonił wchodząc po schodach, stwierdzając, że pycha przez niego przemawia. A czy zastanowiłeś się może jakie są motywy jego działania? Po co i dlaczego po tych schodach wchodzi? Co czeka go tam wyżej? Co czuje i myśli? Wiesz?!? Jeśli go nie zapytasz możesz jedynie fantazjować: bo odpowiedzi na te pytania zna tylko on. A ocenianie kogoś, że brak w nim pokory, to tak naprawdę brak pokory u oceniającego. JK